niedziela, 20 marca 2016

Czego nie należy robić podczas rysowania ołówkiem.


Jak na złość u wielu rysowników zauważam bardzo złą manię rozcierania ołówka na papierze. Jest to karygodne. Efekt? Mało estetyczny, bez głębi, sprawiający wrażenie prymitywnego rysunku. Oczywiście starają się uzyskać jak najlepsze efekty światłocieniowe, jednak lepiej jest chociażby delikatnie zakreskować. Na palcach zbierają się zanieczyszczenia, ponadto wydzielają tłuszcz. Wygląda to jak plama po oleju. Po prostu rysunek jest brudny. Często rysując cały grafit z kartki zbiera nam się na ręku. Mażemy po kartce, robiąc smugi. Następnie to ścieramy, bo nam się nie podoba. Wygląda to tak samo na rysunku, gdy go rozetrzemy palcem. Więc dlaczego nie wytrzemy tego brudu? Pytanie dość nurtujące... . Niektórzy do rozcierania ołówka używają gumki do mazania, gumki chlebowej. W tym przypadku efekt jest podobny. Gdy już koniecznie musimy coś rozetrzeć 
(z wielkim bólem serca) to polecam wiszery. Są to takie sztyfty papierowe różnej grubości ułatwiające to zadanie. Można nimi również (a nawet tylko i wyłącznie) rozcierać suche pastele, węgiel itp. 


Jednak dobrze radzę, powstrzymajmy się od nieestetycznego smolenia szlachetnego grafitu ołówka. 

Mój sposób na korygowanie proporcji.


Wielokrotnie zdarza nam się gdzieś popełnić błąd, którego nie widać. Chyba, że ktoś inny nam o tym powie. Czasem jednak nie mamy takiej możliwości, a wiemy, że coś nie gra. Dobrym sposobem na poprawienie wpadki  jest zrobienie zdjęcia obiektowi i rysunkowi. Wtedy na mniejszym formacie w mgnieniu oka dostrzeżemy co było nie tak. Szybko możemy skorygować rysunek, a nawet możemy dostrzec więcej cech nie widocznych gołym okiem. Od razu powiem, że rysunek z natury różni się od tego ze zdjęcia. Dzieje się tak, dlatego że obraz zdjęcia jest płaski. Jednak warto się czasem wspomóc takim trickiem, nie posiłkując całego rysunku tylko i wyłącznie na zdjęciu. ;) 

Mierzenie proporcji


Podstawowa zasada. Nie jest to nic trudnego do opanowania, ale bardzo ułatwia rysowanie. 
Tylko i wyłącznie: 
-Na WYPROSTOWANEJ i wyciągniętej przed siebie ręce. Trzymamy, ołówek, lub inne narzędzie pracy. Mrużymy oko i skupiamy się na głowie, bądź jakimś innym module, do którego będziemy się odnosić. Zaznaczamy palcem na ołówku wysokość głowy, a następnie mierzymy ile razy ta odległość zmieści się w całej postaci. Zazwyczaj jest to 1:7, czyli głowa mieści się siedem razy w całej postaci. Te proporcje możemy również mierzyć poziomo, wyznaczając szerokość.

Na kartce zaznaczamy daną wysokość w zależności od rozmiaru kartki. Dobrze jest wcześniej zaplanować rysunek na powierzchni kartki wyznaczając dwie linie, w których chcemy by się zmieścił rysunek. Następnie dzielimy na równe 7 części i zaczynamy rysować głowę. Powodzenia!

sobota, 19 marca 2016

Jak by tu zacząć...


Dużo osób twierdzi, że do rysowania trzeba mieć talent. Osobiście też tak twierdzę, ale tylko 
i wyłącznie wtedy, gdy umiesz coś stworzyć z wyobraźni i jakoś to wygląda. Mi się to zdarza rzadko, mimo, że kopie wyglądają obłędnie albo jeszcze lepiej, ale wszyscy twierdzą, że talent mam. Eh. Do rzeczy. Tego wszystkiego da się nauczyć, wystarczy chcieć i od razu się nie poddawać. Podstawowa zasada to cisza i skupienie. Wiem, że niektórzy nie potrafią pracować bez muzyki, ale jest ona przydatna tylko wtedy, gdy już coś umiemy i musimy wyrazić ekspresję. Na początku naszej przygody z ołówkiem musimy wiedzieć, że jest to niedoceniane narzędzie pracy. Wkrótce się o tym przekonacie. :) Grunt to obserwacja natury! Będę to powtarzać aż do znudzenia. Gdy to opanujemy, możemy później łamać zasady. Rysunek, oprócz kartki papieru i ołówka dobrze jest zacząć z prostym przedmiotem, np. dzbanek, flakon. Obserwacja, obserwacja i jeszcze raz obserwacja kształtów. 
I mierzenie proporcji rzecz jasna. Rób same obrysy, na światłocienie przyjdzie czas. :) Na początku będzie się różnił rysunek od przedmiotu w naturze. Dlatego trzeba kilka razy rysować to samo, gwarantuję, że za każdym razem efekt będzie o niebo lepszy. Nie kupuj drogiego szkicownika, wystarczy zwykły blok. Wiem to po sobie, pojawia się blokada zniszczenia kartek, gdy coś nie wyjdzie. W sumie szkicownik od tego jest, ale nie dajmy się zwariować. Dzieło sztuki może powstać nawet na skrawku gazety. 

Szkoła plastyczna dużo nauczy, ale też zabije indywidualizm. Wszyscy kończymy z uśmiechem na twarzy lecz bez perspektyw. Trudno o rozwój znając wszystkie zasady i nie popełniając błędów dzięki którym się uczymy. To jest jak taśma produkcyjna. Ciągle tylko te nudne martwe natury, studium postaci. Może i teraz jest mi łatwiej i nie doceniam tego co dała mi ta szkoła, ale wiem jedno- na pewno zabiła u mnie umiejętność tworzenia z wyobraźni. Rzecz jasna wyobraźnię mam, wspaniałe pomysły, jeszcze lepsze wizualizacje, ale co z tego jak z miernym skutkiem przenoszę to na papier. Wybór należy do Ciebie. 

środa, 16 marca 2016

jakby o mnie.

Cóż. Kiedyś na pewno byłam bardziej pracowita. ;) A teraz chyba dorwało mnie "wypalenie zawodowe"... . Straszna rzecz - nie polecam. :) Rysowniczka, malarka, artystka "od wszystkiego" i od siedmiu boleści czasem też. Dyplomowany plastyk, o ile papier z liceum coś tu znaczy. Wkrótce magister z Grafiki... . Wypowiem się na tematy o których mam pojęcie, o pozostałych posłucham  i wyciągnę wnioski. Da się ze mną wytrzymać chociaż ostatnio podobno trochę marudzę. Jednak zawsze optymistycznie nastawiona do świata i pełna energii. Gorzej ze słomianym zapałem. ;) Zapraszam!

kreatywna ja.


Słyszę to od urodzenia... . No dobra, może i trochę na to zapracowałam przez jakieś, hmm 10 lat, ale czy tak jest w rzeczywistości? Czy nie wolałabym się spełniać w inny sposób? Czasami, mam tego dość. Wolałabym być kimś mniej umiejącym coś stworzyć, a bardziej żyć jak inni. Mieć czas na cokolwiek. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni i będę w pełni zadowolona ze swojego życia. :D 
Ostatnio przeczytałam, że panujące bezrobocie ludzi po studiach sięga do 44%, w tym najwięcej z uczelni artystycznych. Może i dołujące, ale to od nas zależy jak pokierujemy swoim życiem. Plan mam, zobaczymy co z tego wyjdzie. 

miało być kreatywnie... . 

Hej? Cześć? Szanowni Państwo...


Skoro już na wstępie nie wiem jak zacząć, oznacza to tylko jedno - zapowiada się ciekawie. I nie mówię tu tylko o prowadzeniu bloga, bo chyba się na tym średnio znam, ale chodzi o coś więcej. Jak to będzie po studiach? Ktoś mi może powiedzieć? Czy ktokolwiek mi coś zagwarantuje? Na te i inne pytania krążące w głowie studentki uczelni artystycznej postaram się w niedługim czasie odpowiedzieć. Dodatkowo wyrzucę z siebie trochę refleksji, spostrzeżeń i nowinek artystycznych.  
W międzyczasie poeksperymentuję z szeroko pojętą sztuką, może udzielę kilku cennych wskazówek? A może... ? Miało być kreatywnie, a jak wyjdzie? ;)