Jak na złość u wielu rysowników zauważam bardzo złą manię rozcierania ołówka na papierze. Jest to karygodne. Efekt? Mało estetyczny, bez głębi, sprawiający wrażenie prymitywnego rysunku. Oczywiście starają się uzyskać jak najlepsze efekty światłocieniowe, jednak lepiej jest chociażby delikatnie zakreskować. Na palcach zbierają się zanieczyszczenia, ponadto wydzielają tłuszcz. Wygląda to jak plama po oleju. Po prostu rysunek jest brudny. Często rysując cały grafit z kartki zbiera nam się na ręku. Mażemy po kartce, robiąc smugi. Następnie to ścieramy, bo nam się nie podoba. Wygląda to tak samo na rysunku, gdy go rozetrzemy palcem. Więc dlaczego nie wytrzemy tego brudu? Pytanie dość nurtujące... . Niektórzy do rozcierania ołówka używają gumki do mazania, gumki chlebowej. W tym przypadku efekt jest podobny. Gdy już koniecznie musimy coś rozetrzeć
(z wielkim bólem serca) to polecam wiszery. Są to takie sztyfty papierowe różnej grubości ułatwiające to zadanie. Można nimi również (a nawet tylko i wyłącznie) rozcierać suche pastele, węgiel itp.
Jednak dobrze radzę, powstrzymajmy się od nieestetycznego smolenia szlachetnego grafitu ołówka.

